2018-07-23

Norki zostają

Minister Rolnictwa Jan Ardanowski poinformował ostatnio w mediach o wycofaniu się jego resortu z kontrowersyjnego pomysłu wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Tym samym kończy się dwuletnia walka branży futrzarskiej o przetrwanie.

Jedną z osób najbardziej zaangażowanych w lobbing za zachowaniem tego ważnego sektora rolnictwa jest Daniel Żurek, dyrektor zarządzający Futrex Sp. z o.o. z siedzibą w podgoleniowskich Żdżarach.

– Niewielu z nas wie, że polski drób, przetwórstwo rybne i polski przemysł futrzarski to naczynia połączone, ponieważ zwierzęta futerkowe zjadają rocznie setki tysięcy ton resztek rzeźnych, które w innym przypadku trzeba by utylizować ponosząc znaczne koszty i zatruwając środowisko – powiedział Daniel Żurek po ogłoszeniu decyzji Ministerstwa Rolnictwa. – Niewielu z nas wie, że Polska jest pierwszym co do wielkości w Europie producentem drobiu, ciągle się rozwija i zdobywa nowe rynki, w tym rynki, na których wymagany jest tak zwany „ubój rytualny”. Jeszcze kilka miesięcy temu na palcach jednej ręki można było policzyć osoby, które wiązały ataki pseudoekologów na polski przemysł futrzarski z próbą zahamowania rozwoju polskiego drobiu, poprzez podniesienie kosztów utylizacji resztek rzeźnych. Zakaz uboju rytualnego w tej samej ustawie nie był przypadkiem. Zastanawiałem się niejednokrotnie, dlaczego Polacy nie dostrzegają, że dla światowego rynku Polska jest nie tylko partnerem, ale również konkurentem. Likwidacja stoczni, utrata rynków polskiego cukru, polskiego tytoniu, zakaz produkcji „foie gras”, kilka lat temu zakaz uboju rytualnego – to wszystko przypadek? Czy próba wyparcia Polski z rynków światowych? Zakaz hodowli zwierząt futerkowych w Polsce wywołałby zalanie polski produktami ubocznymi pochodzenia zwierzęcego. Zachodnie firmy utylizacyjne, posiadające ponad 90% polskiego rynku utylizacyjnego, stałyby się monopolistą dyktującym cenę za odbiór odpadów rzeźnych UPPZ, tym samym dowolnie sterowałyby ceną polskiego drobiu i ryby. Powyższe podniosłoby cenę drobiu i ryby w Polsce i pozbawiłoby Polskę głównego atutu w zdobywaniu rynków światowych jakim jest atrakcyjna cena. Poza tym zakaz spowodowałby masowe zwolnienia z pracy dziesiątek tysięcy pracowników i bankructwa polskich przedsiębiorstw. Na szczęście polski rząd nie ma oczu zasłoniętych narracją pseudoekologów prześcigających się w powoływaniu coraz to nowych ekspertów, usiłujących pokazać polskie hodowle, a nawet polskie rolnictwo, w krzywym zwierciadle. Skupienie się rządu na ujednoliceniu najwyższych standardów w hodowli zwierząt i wzmożenie kontroli hodowli uważamy za bardzo dobry kierunek. Polskie związki hodowców zwierząt będą w całej rozciągłości wspierały rząd w kwestiach ujednolicenia najwyższych standardów hodowli, oraz likwidacji marginesu pseudohodowli, jeżeli taki występuje.

W powiecie goleniowskim hodowla zwierząt futerkowych jest jednym z głównych motorów napędowych gospodarki. Działa od 27 lat, aktualnie zatrudnia ponad tysiąc osób w formie umów o pracę. Goleniowski Park Przemysłowy zawdzięcza swój dynamiczny rozwój również tej branży. W GPP zlokalizowanych jest wiele firm związanych z tym sektorem gospodarki, m.in. NAFA, HG Poland Norpol, a w powiecie goleniowskim firmy Futrex, Poland Fur Production, Joni Mink, JJ Pol, E Adamski,
Bono Fur Farm i wiele innych.

Goleniów jest bardzo dobrym przykładem, jak można współpracować z branżą hodowli zwierząt futerkowych i sprawić, aby rozwijała się w sposób zrównoważony, czyli z poszanowaniem dobra ogółu i postrzegana była w sposób pozbawiony pryzmatu populistycznych haseł aktywistów. Przy prawidłowej relacji samorząd-przedsiębiorca przyczynia się do wzrostu gospodarczego, tworzenia nowych miejsc pracy, dywersyfikacji i tworzenia alternatywnych (zielonych) źródeł energii i aktywizacji obszarów wiejskich. Między innymi z takiej polityki wynika fakt,
iż w Goleniowie bezrobocie jest marginalne i wynosi obecnie poniżej 3%.

 

Menu serwisu